Nabite w butelkę
Udawana 18-tka
Autor: Joanna Kempa data dodania: 21-02-2010Przywykliśmy już chyba do kombinowanego masła – z dodatkiem tłuszczów roślinnych.
Ale producenci nie potrafią powstrzymać swojego pędu do „rozcieńczania”. W kategorii nabiał pokus jest wiele.
Ja nacięłam się na śmietanie. O ile już wcześniej na rynku pojawiły się produkty alternatywne dla tradycyjnej śmietany – z dodatkami roślinnymi np. Rama Cremefine, o tyle kojarzyły się one z określoną linią, marką. Z czymś innym.
Kupiłam duży, znajomo wyglądający, kubek z napisem „Kremowa 18%”. Skojarzyło mi się z homogenizowaną, niekwaśną śmietaną. 18-tkom zresztą raczej ufam.
Dopiero w domu, tuż przed zastosowaniem zaczęłam wczytywać się w opis i okazało się, że to „mieszanka maślanki z tłuszczami roślinnymi.” Do tego zachęcająca informacja: „nie warzy się” i długa lista składników, w tym skrobia modyfikowana, pektyna, beta karoten i inne.
Stojąc niejako pod ścianą odważyłam się dodać ów cud przemysłu mleczarskiego do zupy. Rezultat: zabieliło, nic się nie zwarzyło. Zresztą, sam produkt najgorszy nie jest… Tylko, niestety, smakowo nic wspólnego ze śmietaną nie ma, chociaż w sklepie stał obok śmietany…
Myślę, że 18-tki należy jednak legitymować. Czasem kłamią.
Masło z zardzewiałym dodatkiem
Autor: Ewa Inn data dodania: 22-08-2009Taka oto niespodzianka czekała na mnie po otwarciu opakowania popularnego masła. Czasem, jak widać, również maszyny produkcyjne płatają figle – skoro nad moją kostką jedna z nich wyzionęła ducha, to może inny konsument znalazł w swoim maśle o wiele bardziej okazałe żelastwo?
W sumie nie powinnam marudzić. Miałam szczęście, bo na śrubki trafił mój bystry wzrok a nie moje zęby zatopione na przykład w porannej jajecznicy na maśle.
Ile ryby w rybie?
Autor: Ewa Inn data dodania: 22-08-2009Płacimy za kilogram mrożonej ryby, rozmrażamy i co się okazuje? Prawie w połowie zapłaciliśmy za wodę! Dość, że zostaliśmy zuchwale okradzieni, to jeszcze na talerzu zamiast planowanej całej porcji usmażonej ryby, musimy zadowolić się jej połówką. Nauczeni doświadczeniem, następnym razem kupujemy jej dwa razy więcej, niż poprzednio, tylko dlaczego mamy tak słono płacić za lód o rybnym posmaku? Prawdziwe mistrzostwo w okradaniu klienta!
Dosia - pół żartem, pół serio
Autor: Ewa Inn data dodania: 22-08-2009Kupujemy Dosię - opakowanie spore, cena niezła. Producent trochę jednak nas omamił opakowaniem, bo jego zawartość wypełniona jest jedynie do połowy. Czemu? Gdyby detergent był pakowany w plastik o rozmiarze odpowiednim dla objętości proszku, okazałoby się, że Dosia jest całkiem mała a cena przy tej małości nie jest już taka atrakcyjna.









