Wiedzieć więcej
Milion wdów na utrzymaniu ZUS
Autor: Redakcja, data dodania: 04-11-2011Renty rodzinne nie trafiają do osieroconych dzieci, ale do osób, które mogą pracować. Kosztuje to 6 mld zł rocznie.
ZUS przyznaje bezterminowo renty rodzinne 50-letnim wdowom czy wdowcom. Jak wynika z danych przygotowanych przez ZUS, zakład wydaje już na renty rodzinne więcej niż na renty z tytułu niezdolności do pracy. Pierwsze kosztowały nas w sierpniu tego roku aż 1,97 mld zł, drugie - 1,56 mld zł.
Hojny system skutecznie dezaktywuje osoby, które mogą pracować. Dlatego pracodawcy domagają się zaostrzenia zasad przyznawania tych świadczeń, tak aby nie otrzymywały ich osoby, które mogą pracować. Swoje propozycje PKPP Lewiatan zawarł w białej księdze, opisującej 35 spraw, którymi powinien się zająć nowy rząd.
Pracodawcy proponują podniesienie wieku uprawniającego do renty po śmierci małżonka do 60 lat dla kobiet i 65 lat dla mężczyzn. Nie uległyby zmianie tylko zasady wypłaty i przyznawania renty rodzinnej dla dzieci. Ich zdaniem Funduszu Ubezpieczeń Społecznych nie stać na obecny system. Tym bardziej że w latach 2013 - 2017 na wypłatę rent zabraknie 80,65 mld zł.
Nie wszystkim przedstawione pomysły się podobają. "Nie można zmieniać przepisów, nie znając negatywnych efektów proponowanych zmian. Zabierając bowiem prawo do renty rodzinnej, musimy się bowiem liczyć z koniecznością udzielania pomocy socjalnej lub wypłaty minimalnej emerytury gwarantowanej przez państwo" - mówi Joanna Staręga-Piasek, dyrektor Instytutu Rozwoju Służb Socjalnych.
Zredagowano przez: Redakcja
Zagłosuj na artykuł
Dodaj komentarz
Dodawanie komentarzy możliwe jest tylko dla zalogowanych użytkowników.










"Hojny system skutecznie dezaktywuje osoby..." - cóż za beznadziejne stwierdzenie. System być może i jest hojny, ale dla własnych urzędników. Poza tym nie mogę wyjść z podziwu widząc takie stwierdzenia, że osoby te mogą pracować. Pewnie nie jedna chciałby by pracować, ale czy rzeczywiście mogą? Jeśli mówimy o systemie to rozpatrujmy sprawę kompleksowo a nie "kawałkami". Niech ci pracodawcy, ktorzy domagają się zaostrzenia zasad przyznawania takich świedczeń zabiorą głos w tej sprawie czy są w stanie zapewnić miejsca pracy dla osób po 50 roku życia. W ogóle pewnych spraw się nie rozpatruje w istniejącym systemie, a to własnie system jest chory i nie tylko system ubezpieczeń społecznych, ale cała polityka gospodarcza i społecznia. Przecież nie od dziś wiadomo, że w pewnym wieku zwłaszcza kobiety sa wykluczone z życia zawodowego i nie mają po prostu szans na pracę. I to nie tylko te, które do tej pory zajmowały się domami i rodziną, ale tez i te, które były cały czas czynne zawodowo. Inna sprawa jeśli już porusza się tu temat sytemtu świadczeń społecznych, to żanującym wydaje mi się fakt, że z jednaj strony krzyczymy głośno o statusie gospodyni domowej, o wynagrodzeniach dla nich itp. a z drugiej strony teraz powołując się na system, tym samym gospodyniom domowym ale starszej daty, bo o inne pokolenie chodzi robimy wyrzut, że żyją na koszt społeczeństwa. Bzdura totalna. Jakby nie patrzeć ich wsółmałżonkowie pracowali na ten dziś istniejący system bo wyboru nie mieli. Gdyby państwo nie wymuszało by haraczu na rzecz tegoż systemu to być może większość zadbała by o zabezpieczenie swoich rodzin na wypadek swojej śmierci. Niestety zmuszani jesteśmy do płacenia haraczu na utrzymanie systemu, bo składki, które się z nas ściąga tak naprawdę nie są żadnym zabezpieczeniam ani dla nas samych, ani dla naszych rodzin, które po sobie ewentualnie zostawimy. Oburzajace jest to, że przedstawia sie problem wdwów czy wdowców w taki sposób, jakby byli społecznymi pasożytami. Nikt za to nie porusza sprawy marnotrawienia naszych pieniedzy, które przeznaczane są na budowanie pięknych obiektó ZUS, na wczasy i ośrodki wczasowe dla pracowników ZUS. Na utrzymywanie przerośniętego molocha jakim jest ZUS. Sama jestem wdową, ale czynna zawodowo. Zarbiam prawie 10 tys zł i ostatnio otrzymałam z ZUS symolację mojej emerytury na dzień dzisiejszy i na dzień dożycia wieku emerytalnego przy założeniu, że moej zarobiki będą utrzymywały się na tym samym poziomie. Na dzisiaj moja emerytura wyniosłaby niecałe 900 zł a jeśli dożyję wieku emerytalnego to ok. 1700 zł. Sprawdziłam więc jakie składki emerytalne odprowadza mój pracodawca i wynoszą one więcej niż 1700 zł. A ilu udzi zarabia tyle co ja? To proszę o wyciągniecie wniosków, jak będzie wyglądała ich emerytura o ile dożyją, bo wiek emerytalny nie po to ma być zmieniony, abyśmy dożywali. Zresztą wypadało by nie dożyć, żeby nie czuć się poasożytem społecznym. Wierzę w to, że istnieją sytuacje, kiedy dochodzi do naduzyć, ale to są nieliczne przypadki. Większość, to sa ludzie, którzy nie mają wyboru i muszą żyć z tego co wypracował ich zmarły współmałżonek. Ciekawa jestem czy pracodawcy tak chętnie nagle zechcą zatrudniać osoby p[o 50 roku życia. Ciekawa jestem czy Lewiatan w swojej ksiądze zawarł kwestię rozwiązania problemu optymalnego zarządzania przez ZUS naszymi pieniędzmi? Może nad tym się powinnismy zastanowić, bo póki to dążymy do wprowadzenia w tym kraju zasadz Bismarka.