Wiedzieć więcej
Na ziołowych preparatach brak kluczowych informacji i ostrzeżeń
Autor: Redakcja, data dodania: 09-08-2011Wielu ludzi stosuje leki ziołowe sądząc, że skoro są one naturalne, to na pewno są również bezpieczne. Tymczasem wiele takich produktów może wchodzić w reakcje z innymi lekami albo dawać uboczne działania podobne, jak zwykłe leki.
Mimo tego wiele produktów ziołowych dostępnych bez recepty nie zawiera informacji na temat bezpiecznego stosowania - ostrzegają naukowcy na łamach "BMC Medicine".
Produkty ziołowe kojarzą się z czymś bezpiecznym, a jednak wiele z nich daje efekty uboczne. Mimo tego jedna trzecia pacjentów, którzy po nie sięgają, nie jest świadoma jakiegokolwiek ryzyka. Aby rozpoznać skalę problemu, naukowcy z University of Leeds ocenili 68 różnych preparatów, produkowanych na bazie pięciu popularnych roślin - dziurawca zwyczajnego, azjatyckiego żeń-szenia, jeżówki, czosnku i miłorzębu - dostępnych w drogeriach i aptekach. Załączone do produktów informacje badacze porównali z informacjami na temat bezpieczeństwa stosowania, sformułowanymi przez amerykańskie centrum medycyny niekonwencjonalnej i alternatywnej (NCCAM). Rzetelność ulotki oceniali, biorąc pod uwagę informacje na temat środków ostrożności, oddziaływań z innymi lekami oraz działań ubocznych.
Wszystkie wybrane do badania produkty mogą wywoływać u pewnych osób szkodliwe efekty - zauważają autorzy analizy. Dziurawiec może na przykład zmniejszać skuteczność tabletek antykoncepcyjnych, może też wpływać na działanie warfaryny, doustnego środka przeciwzakrzepowego. Żeń-szenia powinni unikać cukrzycy, natomiast miłorząb i jeżówka mogą wywoływać alergiczne reakcje. Dla niektórych osób problemem może być nawet czosnek, który czasami powoduje niedobór płytek krwi i może reagować z lekami na HIV.
Autorzy badania stwierdzili, że 93 procent ocenianych produktów nie było zarejestrowanych, a zatem nie musiało sprostać żadnym standardom jakości albo bezpieczeństwa. Ponad połowę preparatów sprzedawano jako suplementy diety. Zaledwie do 13 procent opakowań dołączono ulotkę informacyjną, a jedynie trzy zawierały informacje w ilości - zdaniem badaczy - możliwej do przyjęcia.
"Konsumenci kupujący środki ziołowe potrzebują wiarygodnej i pełnej informacji, z której wynika, czy preparat jest dla nich właściwy" - zaznacza jeden z autorów badania, prof. Theo Raynor. Przypomniał on, że od kwietnia 2011 unijna dyrektywa wymaga rejestrowania ziołowych produktów leczniczych albo ubiegania się o certyfikat Traditional Herbal Registration (THR). Dotyczy to preparatów robionych np. z dziurawca czy jeżówki, ale już niekoniecznie azjatyckiego żeń-szenia czy miłorzębu. Prawa tego nie stosuje się również do, będących wciąż w sprzedaży, wcześniejszych zapasów. Tak czy owak, kupując ziołowe produkty ludzie powinni sprawdzać, czy na ich opakowaniu widnieje symbol 'THR logo', z kolei aptekarze i lekarze powinni mieć świadomość, jakich produktów ziołowych zażywają ich pacjenci - radzą naukowcy.
Zredagowano przez: Redakcja
Zagłosuj na artykuł
Dodaj komentarz
Dodawanie komentarzy możliwe jest tylko dla zalogowanych użytkowników.
Komentarze
Nikt jeszcze nie komentował tego artykułu.









