Z pazurem
Poczta Polska - reality show
Autor: Barbara Sicińska, data dodania: 30-01-2011Właśnie wracam z zakupów z Tesco do domu, kiedy przypomina mi się o nieszczęsnym awizo. Muszę zahaczyć o Pocztę Polską. Ufam, że o godzinie 14:30 nie powinno jeszcze być kolejek.
Nie bez przygód parkuję samochód, wbijając jego przód w wielką górę zaspy i ślizgając się po lodzie docieram bezpiecznie do zaparowanych drzwi. Jestem ostatnia w piętnastoosobowej kolejce.
Rzecz jasna panuje tu ogólne niezadowolenie (nie mniejsze niż w Tesco), fukanie i sapanie. Czynne jest jedno z dwóch okienek. Dwie panie w grubych futrach zaczęły narzekają głośno na obsługę, celem sprowokowania obsługującej:
- Co za absurd! Jak można zostawić jedno wolne okienko przed świętami. No to jest szczyt wszystkiego!
W okienku pani wydaje resztę kobiecie, która zza pazuchy wyciąga następną kupkę kopert.
- No nie, pani jeszcze nie skończyła?
- Nie, mam jeszcze trochę do wysłania.
Fukanie i sapanie przechodzi z lento w crescendo forte...Klientka czuje oddech koleżanek na plecach i modli się, aby jak najszybciej opuścić lokal.
- No i widzi pani. Tak działają te poczty, tak działają - komentuje klientka.
Dwadzieścia minut później jestem ósma w kolejce. Za mną wciąż tłoczą się następni. Spocona pani zza okienka rzuca:
- Od 15 do 15:30 ogłaszam przerwę! Będą musieli Państwo czekać. Mam priorytet do wysłania.
- Co? - Oburza się kobieta za mną. - To ja tu stoję 2O minut po nic?! Nie mam czegoś innego do roboty przed świętami?
- Bardzo mi przykro proszę pani. Jestem tutaj sama i nie mam czasu na nawet wie pani co. Od 15 do 15:30 nie będę państwa obsługiwać. Ostrzegam!
W tym momencie w kolejce odnajdują się dwie koleżanki. Obie mają małe dzieci w przedszkolu i uradowane, że znalazły sposób na zabicie nudy, wdają się w przyjemną konwersację o trudach macierzyństwa. Zaczynam z nudów podsłuchiwać. Powoli wszystkim robi się ciężko i gorąco. Futra, płaszcze i czapki zaczynają ciążyć w miarę, jak wskazówki zegara zbliżają się do piętnastej. Moja sąsiadka od czasu do czasu rzuca do mnie: - Czy zdążymy? - oczekując pocieszenia. -Tak, na pewno – odpowiadam. - Ja mam tylko awizo do odbioru a pani kilka kartek świątecznych.
W tym czasie wchodzą nowi ludzie a biedna pracownica poczty wykrzykuje pomiędzy stemplowaniem i drukowaniem wciąż to samo ostrzeżenie: - Od 15 nie przyjmuję!
W międzyczasie wparowuje czerwony na twarzy facet, który energicznie podchodzi do okienka, przepychając się pomiędzy oczekującymi.
- Ja mam tylko pytanie.
- Od 15 do 15:30 przerwa techniczna. Proszę zaczekać w kolejce.
- Pani. Znowu dostałem awizo i nie wiem, na której poczcie mam odbiór paczki! Tutaj czy na Nowym Rynku?
- Ma pan kartkę i tam jest napi...
- Pani! Co ja debil jestem? Nie jest napisane kurwa i znowu to samo. Czy ten wasz listonosz to jest jakiś popierdolony czy co? No przecież to jakieś jaja są chyba!
Wtem odzywa się starsza pani w eleganckiej panterce i czerwonych tipsach:
- Ja właściwie po to samo. Też nie wiem czy w dobrej kolejce stoję. Jakby pani sprawdziła to...
- Jak sprawdziła, jak sprawdziła? - wrzeszczy facet w dresie i adidasach. Do piętnastej obsługuje a ja tu kwitnę już 45 minut. Proszę zaczekać!
Pracownica interweniuje:
- W sprawie listonosza proszę zgłosić się do naczelnika. Nic Państwu na to nie poradzę. Bardzo mi przykro. Zaraz zamykam okienko.
Jestem trzecia w kolejce. Powoli zaczynam godzić się z porażką. Chyba jednak nie zdążę. Przejrzałam już całą ofertę sklepową Poczty Polskiej. Zapraszają nas do zakupu zniczy, lekarstwa na prostatę, kartek świątecznych w promocyjnych cenach, rajstop, katalogu Bon Prix, gumek do włosów, zapałek. Nic dla mnie.
- Która godzina? - pyta nerwowo sąsiadka.
- Za trzy minuty piętnasta odpowiadam. Zagaduję biedną i zdenerwowaną pracownicę, która niczym Napoleon i z trzęsącymi się rękami stara się jednocześnie błyskawicznie obsłużyć klientów i wykrzyczeć wszystkim wchodzącym o przerwie technicznej:
- Proszę pani, ja mam pytanie. Dlaczego tylko jedno okienko jest czynne o tej godzinie i to przed świętami?
- Żebym to ja mogła wiedzieć- odpowiada biedna kobieta. - Tyle razy już mówiłam naczelnikowi, że potrzebuję kogoś do pomocy! Zawsze tu tak mam. Ja naprawdę nie mam czasu na nic. Z niczym się nie wyrabiam. Proszę Państwa dzwonić do naczelnika poczty. To jest nawet moja prośba. Może państwa usłucha!
W tym czasie jedna z plotkujących koleżanek podchodzi do okienka.
- Niestety pani za wcześnie przyszła po odbiór paczki. Paczka nadal krąży z listonoszem. Proszę podejść jutro od rana.
Fukanie i sapanie przeradza się już w dobrą orkiestrę. Tymczasem mija piętnasta. Większość kolejkowiczów zwija się do domu, rzucając pracownicy poczty wściekłe „do widzenia”.
Moja sąsiadka, pani Panterka, dziewczyna przede mną i ja mamy jeszcze nadzieję.
Tymczasem wchodzi pracownik Poczty Polskiej ubrany na niebiesko.
Kilku wychodzących składa skargę na miejscowego listonosza i jego awizo.
- Przekażę panu naczelnikowi , oczywiście, oczywiście.
- Pan zna pana naczelnika? - podchwytuję. - Proszę mu przekazać, że wszyscy mieszkańcy gorącą dopingują otwarciu drugiego okienka i zatrudnieniu drugiej osoby.
- Tak, tak, wiem, wiem - odpowiada Niebieski współczująco. - Niestety, nic nie możemy zrobić. Niestety. Naczelnik nie chce przyjąć pracownika, a o wszystkim decyduje Warszawa (pfuj!) niestety....Tak, tak, my tu się w ogóle nie liczymy. W nowym roku obcinają nam wszystkim pensje i likwidują poczty. Będzie mniej punktów i pracowników. Co ja mogę na to poradzić!
- Yyyyyyy! - krzyki oburzenia zamieniają się w krzyki współczucia. Pracownica jest zrozpaczona. Jest 15:15, nie asertywnie obsłużyła mnie i moją sąsiadkę, spóźnia się z wysłaniem priorytetu, musi do toalety, a napór nowych jest nie do ogarnięcia.
Wychodzę z moim wyciśniętym listem w ręku po 50 minutach niepewnego oczekiwania, pełna współczucia dla pracowniczki Poczty Polskiej i jej kolegów, obawy o to, jak będzie wyglądać moja kolejna wizyta na poczcie i bez numeru telefonu do naczelnika. Właściwie po co mam brać ten numer? O wszystkim decyduje przecież Warszawa, cokolwiek to właściwie znaczy.
Zredagowano przez: Ewa Inn
Zagłosuj na artykuł
Dodaj komentarz
Dodawanie komentarzy możliwe jest tylko dla zalogowanych użytkowników.
Komentarze
Nikt jeszcze nie komentował tego artykułu.









