Zaloguj się

» rejestruj » przypomnij hasło

Najnowszy temat

Kłamstwo niezbędne do utrzymywania dobrych relacji społecznych Kłamstwo niezbędne do utrzymywania dobrych relacji społecznych 21-02-2012

Kłamstwo jest jedną z najważniejszych umiejętności społecznych, absolutnie konieczną każdemu do utrzymywania dobrych relacji. Badania pokazują, że kłamanie łatwiej przychodzi... » więcej...

Wasze galerie

Wielkanocna ucieczka Dwa w jednym
Dzisiaj jest sobota, 19.05.12, imieniny: Dariusza, Gabrieli

Kobiecy świat

Tolerancja, seks i my

Autor: Małgorzata Karlińska, data dodania: 21-12-2010 Tolerancja, seks i my

W centrum handlowym spotkałam koleżankę. Marnie wyglądała,  bez uśmiechu, makijażu i z ogromnym zmęczeniem w oczach. Wystraszyłam się. Może to jakaś choroba? Delikatnie zaczęłam sondować, bo a nuż mogę w czymś pomóc? Koleżanka na początku nie chciała mówić lecz po chwili, prawie ze łzami w oczach poprosiła, abyśmy gdzieś usiadły na kawę.


Po pierwszych łykach wzmacniającego napoju rozgadała się.

- Tak naprawdę to nie powinnam o tym nikomu mówić, ale już sama nie wiem co mam robić. Wyobraź sobie, że moja Natalia od jakiegoś czasu nie wracała na noc i za nic nie chciała nam powiedzieć gdzie jest.

- Madziu, o ile pamiętam Natalia ma 19 lat, to już młoda kobieta, ma prawo do swojego życia –  napomknęłam delikatnie.

- Ja wiem, że ma prawo, ale kiedy mieszka się pod jednym dachem, to chyba powinniśmy wiedzieć, gdzie nocuje, prawda?

Skinęłam głową i już chciałam potwierdzić, lecz Madzia szybko dorzuciła:

- W końcu powiedziała! Zmusiliśmy ją! Tylko po co? Po co? Wolałabym nie wiedzieć... – Madzia otarła łzy.

Co u diabła? O co tu chodzi? Ma dużo starszego mężczyznę czy co? Ale i to nie grzech…

- Ona ma babę! Rozumiesz, Gośka? Ona zadaje się z jakąś wywłoką!

Zaniemówiłam. Dosłownie. I nie wiem co mnie bardziej zatkało, czy to, że Madzi córka ma kochankę czy to, że niby jakaś wywłoka. W tej „wywłoce” Madzia zawarła cały swój bunt, niedowierzanie, strach.

- Żeby to jeszcze było coś porządnego! Ale nie, ponoć nie pracuje, wygląda jak strach na wróble i jest parę lat starsza! No normalnie ją uwiodła! Natalię! Co za głupie dziewuszysko, na pewno leci na naszą kasę, a Natala taka głupia, nic nie rozumie. Nie rozumie, że ta wywłoka ją wykorzystuje!

Madzia zacietrzewiała się coraz bardziej, podniosła głos, ręce jej się trzęsły. Patrzyłam na nią z żalem i współczuciem, nie zazdrościłam sytuacji. I jak tu koleżankę pocieszyć?

- Wiesz Madziu – zaczęłam spokojnie, bo wydawało mi się, że tylko na spokój zareaguje – miłość jest gorsza niż sraczka, sama to wiesz…

- Jaka miłość?! Co ty Gocha pleciesz? Toż mówię, że ta wywłoka ją wykorzystuje! No, pewnie jakoś sprawiła, że Natala za nią świata nie widzi, ale przecież to nie jest normalne! To nie może być żadna miłość!

- Myślisz, że w miłości obiekt ma jakieś znaczenie? Zakochujemy się i basta. Pamiętasz jak w podstawówce zakochałaś się w Wojtku? Był gruby i niski, a ty za nim świata nie widziałaś.

- No co ty! Z czym mi tu wyjeżdżasz! Przecież to zupełnie co innego!

- Nie Madziu, to to samo - mówiłam najspokojniej jak potrafiłam, chciałam jakoś do niej dotrzeć, sprawić, aby sytuację zobaczyła trochę z boku, bo jako matka nie miała subiektywnej oceny.

Nasza rozmowa trwała długo. Madzia była przede wszystkim urażona tym, że córka mogła jej to zrobić. Tak, właśnie o to chodziło. Jak postąpić w takiej sytuacji?

Miłość nie wybiera, znamy to wszyscy. Jeśli człeka weźmie, to na nic gadanie i przestrogi. Zakochany nic sobie z tego nie robi, a jej córka ewidentnie zakochała się. A że w babie? I na dodatek, według oceny Madzi, jakiejś byle jakiejś? A gdyby to był chłop, ale byle jaki, to patrzyłaby na to spokojnie? Nie, też by się martwiła, taki już nasz, matek, los. Może w tym wszystkim należy się cieszyć, że być może Natala nadal jest dziewicą? Bo ponoć chłopaka do łóżka jeszcze nie miała… Więc może poszukać pozytywne aspekty? W ciąży niechcianej nie będzie, może spojrzeć na to z tej strony?

Cóż, łatwo komuś doradzać, łatwo mówić o tolerancji, trudniej, kiedy zaczyna dotyczyć to nas samych. Poradziłam Madzi, aby przypomniała sobie czy córka chodziła wcześniej z chłopakami, czy mówiła o pierwszych pocałunkach, czy zdarzyło się, że platonicznie zakochała się w jakimś mężczyźnie? Np. w aktorze, piosenkarzu lub w jakimś znajomym chłopaku? To mogło być dawno temu, nawet w przedszkolu. Chodzi o to czy kiedykolwiek wykazała zdrowy, babski odruch, jakim jest oglądanie się za facetami? To działa już w przedszkolu, dzieci jeszcze nie wiedzą o co chodzi, ale odzywa się podświadomość. Dlatego przedszkolaki mają już „narzeczonych”.

Jeśli Madzi przypomni się coś takiego, to chyba może mieć nadzieję, że kiedy przyjdzie Natali czas, że spotka kiedyś tego jednego, jedynego mężczyznę swojego życia, i pójdzie za nim jak w dym.

Pogrzebałam trochę w internecie i mi wyszło, że około 45% europejskich kobiet miało kiedyś jakieś przygody z kobietami… aż w głowie się nie mieści, lecz to fakt. W Stanach ten procent jest jeszcze większy.

Rozmawiałam z Madzią o problemie jeszcze parę razy. Prosiłam, aby wrzuciła na luz i pamiętała, że im więcej będzie córce truć i wzbraniać, tym ona będzie bardziej stała przy swoim. Poprosiłam, aby z nią rozmawiała, dużo. I nie o tym, że ona, matka, cierpi, bo dzieci to nic nie obchodzi, że przez nie cierpimy, takie sprawy rozumieją dopiero, kiedy same zostają rodzicami i nic tego nie zmieni. Powinna z nią rozmawiać normalnie, nie żadne górnolotne słowa, że pozbawia się macierzyństwa, albo że chłopy są wspaniałe, bo wszystkie wiemy, że tych wspaniałych to ze świecą…

- Madziu – zapytałam przy ostatnim spotkaniu – rozmawiałaś z nią o życiu? Pytałaś czy jest szczęśliwa? Wyraziłaś w delikatny sposób swoje obawy? Bo ona nie może mieć w tobie wroga, za żadne skarby, zrozum to wreszcie. Gadałaś z nią jak baba z babą, a nie matka z córką? Widzisz, kiedy seks zaczyna dotyczyć naszych dzieci, zupełnie nam odbija. Zapominamy, że są dorosłe, że mają prawo do seksu i to z kim chcą. Nie odbieraj jej tego prawa, bo cię znienawidzi. Długa droga przed tobą, Madziu i bardzo ci współczuję, ale na przebieg spraw generalnie nie masz w tej chwili wpływu i nie staraj się mieć. Jesteś przecież mądrą kobietą, obmyśl taktykę i powoli wprowadzaj ją w życie. Staraj się zasiewać w niej wątpliwości co do tego związku, nie mów bezpośrednio o niej, lecz że słyszałaś, czytałaś… bo teraz się tym trochę interesujesz i coś tam wpadło ci w rękę, lecz na Boga, rób to delikatnie! Madziu, mam nadzieję, że przemyślisz to wszystko. To przykra sprawa dla ciebie, wiem, lecz nic nie zmienisz umartwiając się. To jest jej życie i ma prawo o nim stanowić. Ty swoją rolę już wykonałaś, rolę matki – urodziłaś, wykarmiłaś, wychowałaś, lecz decydować za nią o jej życiu nie możesz, naprawdę. A tak ogólnie, to na pewno nie jest szczytem marzeń żadnej matki, ale co by było, gdyby na przykład oznajmiła ci, że ma AIDS, HIV czy białaczkę?

Madzi spłynęła jedna, pojedyncza łza po zmęczonym policzku.


separ

Zredagowano przez: Ewa Inn

Zagłosuj na artykuł

Dodaj komentarz

Dodawanie komentarzy możliwe jest tylko dla zalogowanych użytkowników.

Komentarze


Nikt jeszcze nie komentował tego artykułu.