Zaloguj się

» rejestruj » przypomnij hasło

Najnowszy temat

Cieszymy się, że idą Święta Cieszymy się, że idą Święta 18-12-2011

86 proc. Polaków cieszy się z nadchodzących Świąt Bożego Narodzenia; tyle samo planuje kupić prezenty bliskim. Na prezenty przeznaczymy średnio po 364 zł - wynika z... » więcej...

Wasze galerie

Dziewczyna ścigająca słońce Sarajewo
Dzisiaj jest poniedziałek, 06.02.12, imieniny: Jeremy, Jargoniewa

Coś dla duszy

Achaja w trzech odsłonach

Autor: Gabriela Krochmal, data dodania: 27-08-2010 Achaja w trzech odsłonach

Sama nie wiem, dlaczego potrzebowałam tak dużo czasu na oswojenie się z "Achają". Przecież przeczytałam ją jednym tchem... Czy to znaczy, że nic więcej nie miałam do dodania? A może po każdej książce potrzeba odrobiny czasu na refleksję, zrozumienie, wyciągnięcie odpowiednich wniosków? Nie, nie sądzę, po prostu ta konkretna książka musiała poczekać na mnie.


Jaka jest Achaja według Andrzeja Ziemiańskiego? Niezwykła, pełna sprzeczności, odważna; zdecydowana nigdy się nie wahać, iść do przodu na przekór wszystkim przeciwnościom, które rzucają jej żądni władzy, zawistni i nieprzejednani w swoim okrucieństwie ludzie. Przepełniona odkrytą kobiecością, cicha w swym krzyku, delikatna, gdy nikt nie widzi i wulgarna, gdy wszyscy patrzą. Kobieta, która zapomniała jak być kobietą. Kobieta pozbawiona najintymniejszej części siebie samej, obdarta z dumy, nazwiska, przynależności klasowej. Młoda dziewczyna pozbawiona rodzinnego bezpieczeństwa i wysłana na pewną śmierć. Wojowniczka, której odebrano człowieczeństwo, tylko po to, by musiała wydrzeć je z powrotem z gardła swym prześladowcom. Niewolnik, który zostaje żołnierzem. Żołnierz obdarzony tytułem utraconym wiele lat temu. Księżniczka, która dąży do jednego. Do zemsty.

– Stój! Kto idzie? – krzyknęła.
– Toż my jedziemy – odkrzyknął Zaan – nie idziemy, moja pani.
– Dam ja ci krotochwilę, pacanie. – Urwała nagle, widząc sto kusz w rękach stu żołnierzy. – No, kto tam? – zagryzła wargi. – Przecież grzecznie pytam.
– Książę Sirius, syn Wielkiego Księcia Oriona, z poselstwem.
– O, żeż ty. Jest jeszcze jakiś gwiazdozbiór, którego nie wymieniłeś?*

"Achaja" to ciężka powieść, często można spotkać opinię, że ten, kto przebrnie przez pierwszy z trzech tomów, ten przeczyta pozostałe dwa z zachwytem. Inni odłożą na półkę z rozczarowaniem i błędnym przesądzeniem, że jest to zupełnie chaotyczna postać stworzona przez czynnego alkoholika. Bez przesadnego pietyzmu, dramatyzmu i wszechobecnej przesady Andrzej Ziemiański napisał książkę lekką i co najważniejsze spełniającą najważniejszy warunek dla mas - ROZRYWKOWĄ. Nie szukajmy tutaj kwiecistych form wypowiedzi, niebiańskich bohaterów czy pro-psychologicznych wynurzeń. Jest troszkę o wierze w gusła i bóstwa, o wierze w siebie samego i innych; o pokusach, grzeszkach większych i mniejszych...

A przecież "Achaja" jest wyjątkowa właśnie dlatego, że nie jest typowa, jest czymś innym na rynku powieści s-f. Owszem, jest może trochę grafomańska i miejscami naprawdę nie do przejścia, jak fragment o kobiecie-kocie, czy Czarowniku zamienionym w bakterię, ale ogólne wrażenia są jak najbardziej pozytywne. Czyta się jednym tchem i nadzieję daje nie do końca jasne zakończenie.

Słowa uznania należą się autorowi za mistrzowsko prowadzone dialogi, które w żadnym miejscu nie zbliżają się nawet do ogólnie znanego pojęcia nudy. Pisane są z polotem, fantazją i sporą dawką humoru. Sama powieść porusza ciekawe sprawy, jak miejsce kobiety na świecie i w konkretnej grupie społecznościowej. Ziemiański odwrócił role, ukazał świat, którym rządzą kobiety i wydaje się to zupełnie naturalne - to one idą do wojska, to one utrzymują rodziny, to one piją na umór i bawią się do nieprzytomności; to właśnie kobiety wszczynają bójki i walczą. Za co? Właściwie to same nie wiedzą, nikt tego nie wie. Walczą, bo im każą, bo tak należy, bo po to poszły do wojska. Żeby się bić za swój kraj. A przynajmniej tak im mówi władza. Skąd my to znamy?

Andrzej Ziemiański odważył się na krok na głęboką wodę i dzięki "Achai" wypłyną na powierzchnię. A "Achaja" składa się z trzech bohaterów - samej Achai - młodziutkiej dziewczynki, której to życie usłane jest różami, gdyż jest ona księżniczką i ogólnie dobrze jej z tym. Mereditha - jednego z największych czarodziei na świecie - to ten zamieniony w bakterię i Zaana - absolutnie bezbłędnie poprowadzona postać świątynnego skryby, który porzuca swoje dotychczasowe życie i wkracza na drogę przestępstwa, która prowadzi go wprost na dwór królewski.

I ostatnia rzecz: dlaczego piszę o książkach wydanych kilka lat temu zamiast o nowościach? Bo z natury jestem diablo niecierpliwa i chyba cholera by mnie wzięła, gdybym miała przeczytać pierwszy czy drugi tom i czekać rok czasu na kolejny. Wyobrażacie to sobie? Czytacie świetną książkę, która jest tylko jedną częścią całości a tu wydawca przesuwa termin wydania kolejnej? Zdecydowanie jestem raptusem.

Ciekawa jestem, kiedy ktoś odważy się zrobić film na podstawie tej powieści? Z wielkim rozmachem to ona była już pisana, więc co by było, gdyby...? Niech się chowa to sienkiewiczowskie fantasy w wydaniu Hoffmana.

Zdecydowanie: jestem na tak!

* pl.wikiquote.org/wiki/Achaja


separ

Zredagowano przez: Ewa Inn

Zagłosuj na artykuł

Dodaj komentarz

Dodawanie komentarzy możliwe jest tylko dla zalogowanych użytkowników.

Komentarze


Jolanta Kobiela 2010-09-23 21:21

Już jakiś czas temu przeczytałam Achaję to naprawdę ciekawa książka . Jeśli chodzi o realizaję filmową to mamy wiele pozycji fantazy na rynku które aż się o to proszą