Coś dla duszy
Wojna i pokój
Autor: Barbara Sicińska, data dodania: 15-08-2010Niedawno miałam przyjemność płynąć kajakiem po małej, rwącej rzeczce, położonej w rezerwacie przyrody. Nie płynęłam jednak sama, o nie. Towarzyszyłam w wielkiej przygodzie mojemu kochanemu mężowi. Już od pierwszej chwili prąd rzeczki wciągnął mojego mężczyznę dogłębnie, czego niestety nie można było powiedzieć o mnie.
Po pierwsze, najprawdopodobniej z przypływu adrenaliny związanej z nowym doświadczeniem zaczęłam wiosłować z całych sił, ochlapując przy tym obficie współtowarzysza. Okazało się, iż obrana przez nas trasa była z początku wąska i kręta. Im mocniej wachlowałam wiosłami, tym szybciej mój kajak odbijał się od jednego brzegu, by z jeszcze większą siłą skierować swój dziób na przeciwległe szuwary. Zupełnie pochłonięta siłowymi próbami nie rozbijania się o brzegi i nie obijania o pnie drzew, dopiero po około dwudziestu minutach męki i namów męża zaczęłam pracować wiosłami delikatniej i spokojniej. Zupełnie nie pamiętam tego odcinka trasy. Zapewne umknęło mi wiele pięknych drzew i roślin mieniących się we wodzie rzeki, widok ptaków, słońca przebijającego się między gałęziami, szum wody, jej dotyk, wesoły "chlap", "chlap". Przecież zupełnie wystarczyłoby popłynąć z wartkim nurtem, lekko zanurzając wiosełka od czasu do czasu.
Posuwając się tak kolejne kilometry, już swobodniej i z większym spokojem, pomyślałam sobie, że ten spływ jest swoistą metaforą zachowań ludzkich w obliczu problemów. Ile to już razy staramy się rozwiązywać problemy siłowo? Szamoczemy się, naciskamy innych, używamy ostrych słów, palimy mosty, ażeby potem odpierać zgromadzoną przez nas negatywną energię ze zdwojoną siłą? Po czasie okazuje się, że bez względu na nasze histerie i "wyłażenie ze skóry" życie i tak toczy się swoim torem i przy odrobinie czujności i zaufania niesie nas w odpowiednim dla nas kierunku. W życiu trzeba obrać kierunek i trzymać się go, ale nie kontrolować świata na siłę, ponieważ po pierwsze - jest to bardzo męczące, po drugie - krzywdzące dla otoczenia, zaś po trzecie -możemy przeoczyć w tej walce radość życia.
Patrząc tymi kategoriami na bieżąca sytuację w naszym kraju zastanawiam się czy naszym kierunkiem, jako narodu, jest na przykład agresywna, ciągnąca się medialno-polityczna kłótnia z krzyżem w tle? Czy to wszystko dzieje się naprawdę w imię "tolerancji" , "w imię Pana", "ku pamięci ofiar katyńskich"? Pamiętajmy, że dobrymi intencjami piekło wybrukowane. Pod medialnym rozgłosem i agresją zawsze kryje się pycha, chęć zysku, władzy, strach, kłamstwo i nienawiść. Bóg - tak jak głosi Pismo Święte i jeżeli w niego wierzymy, jest łaskawy, cierpliwy i nie szuka poklasku. Nie rzuca się na człowieka z rózgą z nieba, nie jest radykałem, daje nam wolność wyboru. Dlaczego stawiamy krzyż w krzywym zwierciadle? Może warto oddać tę sprawę w ręce Państwa i Kościoła? Wtedy rzeka obierze sama odpowiedni dla niej kierunek.
Zredagowano przez: Ewa Inn
Zagłosuj na artykuł
Dodaj komentarz
Dodawanie komentarzy możliwe jest tylko dla zalogowanych użytkowników.
Komentarze
Nikt jeszcze nie komentował tego artykułu.









