Kobiecy świat
Jak podnieść się po rozstaniu?
Autor: Joanna Rutkowska, data dodania: 27-07-2010Był dla Ciebie całym światem, to wokół niego kręciło się Twoje życie. Nie zastanawiałaś się nad swoim szczęściem obok niego, ale myślałaś tylko o tym, by On był każdego dnia uśmiechnięty. W jednej chwili rozpadło się wszystko. Bez powodu, bez jakichkolwiek oznak On odszedł. Tak po prostu. Jedno Jego słowo i rozpadło się Twoje życie. Jak wstać, podnieść się i iść dalej? Jak cieszyć się życiem?
Zostałaś sama, bez Jego ramion, uśmiechu i całego wsparcia, które napędzało Twoją codzienność. Pierwszym elementem był szok. Wielki ból i niezrozumienie jego postępowania. Przecież chciałaś dać mu wszystko, tak też postępowałaś. Oddałaś swoje serce, pozbyłaś się swoich pragnień, bo to On był pragnieniem twojego życia. Gdy odszedł, nie wiedziałaś czemu to zrobił. Każdy podany przez niego powód okazywał się niezrozumiały, bo Ty nadal doszukiwałaś się czegoś głębszego. Pytałaś sama siebie: jak to możliwe, że On nie rozumie tej metafizycznej więzi, przecież to było idealne…
Później, mimo tego, że nadal nic nie rozumiałaś, czułaś jak Twoje istnienie jest zupełnie niepotrzebne. Czułaś, że świat mimo tego, że Ciebie na nim nie będzie, nadal będzie istniał i nadal będzie taki sam. Ty widziałaś swoje smutne oczy i puste twarze ludzi, obojętnych na to co masz w środku. Nikt nie dostrzegał twojego bólu a Ty tak bardzo chciałaś wykrzyczeć - Pomocy, umieram bez niego! Próbowałaś go zatrzymać, zeszłaś do poziomu poniżenia, błagania. Nic nie pomogło. Jak masz zatem żyć dalej? Czy istnieje sposób, by pozbyć się wielkiego bólu? Tak. To Twoje własne przekonanie. To sposób w jaki myślisz o sobie, o swoim sercu i ciele. Oprócz tego, że rozdarto Twoje serce, widzisz masę innych problemów. Praca jest beznadziejna, masz długi, nie możesz nawet kupić sobie nowych szpilek, które zapewne poprawiłyby Ci humor. Tak bardzo skupiasz się na swojej beznadziejności, na poczuciu porażki, że nie dostrzegasz pozytywów życia i sensu istnienia. Świeci słońce? A jakie ma to dla mnie znaczenie - pytasz, gdy ktoś mówi, że potrafi cieszyć się z kilku promieni wpadających w tej chwili do pokoju. Musisz jednak się podnieść i iść dalej. Znajomi przekonują Cię, że świat się nie skończył. Mówią - On nie jest Ciebie wart. W pewien sposób poprawiają Twoje samopoczucie, jednak chwilowo. Pierwszym krokiem do zapewnienia sobie spokoju w sercu jest umiejętność docenienia tego co już miałaś. Gdy kieruje Tobą nienawiść, nie przejdziesz do następnego etapu. Zastanów się, ilu ludzi przeżywa teraz na świecie radość, a ilu teraz płacze. W której grupie byś chciała być. To jest Twój wybór, w jakim będziesz teraz stanie. Spróbuj docenić to, co już miałaś. Czy w swoim życiu miałaś więcej chwil pięknych czy złych. Z pewnością powiesz, że to On dawał Ci szczęście i dzięki niemu byłaś szczęśliwa. Więc teraz doceń, że chociaż przez ten czas byłaś uśmiechnięta. Nie możesz go nienawidzić, podziękuj za, to co Ci dał. To pierwszy krok do tego, byś poczuła się wolna od bólu. Te chwile, które razem przeżyliście wprowadziły w Twoje życie radość. Bądź wdzięczna choćby za to. Gdy osiągniesz ten stan, jeszcze nie pogodzisz z bólem, ale będziesz na dobrej drodze.
Kluczowym momentem będzie dla Ciebie odnalezienie małego źródła radości. Może będzie to bezinteresowna pomoc dla kogoś kto jej potrzebuje, a być może będzie to pogodzenie się z Bogiem. Może będzie to spacer, na którym zauważysz, jak piękne są drzewa lub poczujesz zapach trawy. Małe szczęście, przyciągnie drugie. Uwolni Twój umysł od poczucia bólu. Da początek nowego życia, które będzie teraz lepsze.
Nie musisz odnajdywać na siłę swojego celu w życiu. Nie możesz myśleć, że żyjesz tylko po coś lub dla kogoś. Zacznij myśleć, że żyjesz dla odnajdywania szczęścia w małych rzeczach, to one łączą się w całość. Kumulują się, aby czuć się całą sobą dobrze. Teraz przyszedł czas, byś pojęła prawdę o zmianie nastawienia. Uznaj to za doświadczenie życiowe, jako coś co być może pomoże innym ludziom. Zacznij myśleć - daję komuś szczęście, ale dlatego, że dostrzegam je w sobie. Umiesz się podnieść i w to wierzysz.
Każdy dzień, choć nie usłany wielką miłością i bogactwem, jest moim własnym prywatnym szczęściem, które chcę przekazać dalej. Jeśli ja będę się smucić, przeniosę ten smutek na innych, jeśli ja będę szczęśliwa, przeniosę tę radość na innych. Podnoszę się i dziękuję za szczęście, które już dostałam, nie oczekuję wielkiego szczęścia za moment, ale cieszę się z miejsca, w którym teraz jestem. Teraźniejszość jest początkiem mojej przyszłości. Przyszłość jest zależna tylko ode mnie. Od mojego nastawienia, które jest kluczem do życia w zgodzie z własną duszą. Bo dusza pragnie szczęścia.
Dlatego się podniesiesz. Nie będziesz już cierpieć.
Zredagowano przez: Ewa Inn
Zagłosuj na artykuł
Dodaj komentarz
Dodawanie komentarzy możliwe jest tylko dla zalogowanych użytkowników.
Komentarze
Polecam artykuł Marty Bednarskiej pt. "Stan cywilny: rewelacyjny" Twój STYL 08/2011










Pierwsze pytanie jakie się nasuwa brzmi: dlaczego próbujemy jednego człowieka uczynić wyłącznym źródłem naszego szczęścia w życiu? Wymagamy aby jedna osoba zastąpiła nam cały świat. Oplatamy kogoś jak bluszcz, porzucając przyjaciół, dawne zainteresowania. Nic dziwnego, że wraz z jej odejściem wszystko się wali.
Czyżbyśmy miały jakiś gen umartwiania się skrzyżowany z genem poświęcania?