Coś dla duszy
Świat pochylił głowy. Pochylmy i my
Autor: Gabriela Krochmal, data dodania: 12-04-2010Jest wiele słów, które można powiedzieć, setki zdań, które można ułożyć, ale w obliczu tego co się wydarzyło, żadne słowa nie przychodzą mi do głowy.
Po raz kolejny katyńska ziemia została zroszona polską krwią. Po raz kolejny odebrano nam ludzi, którzy tworzyli ten kraj. Po raz kolejny po naszych policzkach płyną łzy. Ale tym razem nie płaczemy sami. Cały świat pochylił głowy. Nieistotne jest teraz, czy był to mój prezydent, czy twój. Spójrz, on był też zwykłym człowiekiem. Potrzebowaliśmy tragedii, by to dostrzec.
Zamiast uwierającego garnituru widzimy nieśmiały uśmiech i nieporadne gesty. Zamiast językowych wpadek widzimy morze serdeczności od niego płynące. Widzimy idealistę, który na swój sposób chciał wyprowadzić kraj z kryzysu. Widzimy wielką miłość, która nie zmalała nawet o cal. Widzimy przyjaźń i życzliwość, która kazała mu zabrać na pokład innych wyruszających do Katynia.
Ale widzimy również wielkie zjednoczenie Polaków… Zjednoczenie dwóch narodów. Cytując za dziennikiem Rossijskaja gazieta: „Katastrofa pod Smoleńskiem to nasza wspólna tragedia” . To wielki krok naprzód, być może krok do polepszenia stosunków polsko-rosyjskich. Zewsząd pojawiają się komunikaty o napływających kondolencjach, ogłoszonych żałobach narodowych… Estonia, Brazylia, Kolumbia… Gruzja, dla której Lech Kaczyński był bohaterem, był pierwszym, który w nich uwierzył, pierwszym, który ich poparł, tym samym dając odwagę do dalszej walki.
Każdy ma prawo do pożegnania
Każdy ma prawo do pożegnania. Każdy może zrobić to na własny, intymny sposób. Ja zobaczyłam w Jarosławie Kaczyńskim człowieka złamanego, a jednocześnie dzielnego, noszącego wysoko podniesioną głowę. Skąd możemy wiedzieć, co tak naprawdę czuje albo jak spędził ostatnią noc? Jesteśmy tylko masą, która żywi się strzępami informacji podawanymi przez media. Media, które wydzierają najbardziej intymne chwile. Może Jarosław nie chce, aby cały świat patrzył na jego łzy? Aby te łzy były w każdym jednym wydaniu Wiadomości, aby kapały z każdego dziennika... Podziwiam go za to. Stracił najbliższe osoby, stracił przyjaciół i musi się z tym teraz uporać. Pozwólmy mu na to.
To nie czas na sztuczne łzy, hipokryzję schowajmy do kąta. Oddajmy honor ludziom, którzy na to zasłużyli. Idealistom, którzy na swój sposób walczyli o kraj. O nasz kraj. 96 nazwisk, nazwisk, które w większości wszyscy znaliśmy. To nie są anonimowe twarze.
Dążyć do pojednania
Smutek, żal i niedowierzanie. Takie troszkę deja vu sprzed 5 lat. I może odrobina nadziei, że nasze polskie zjednoczenie potrwa dłużej, niż te kilka dni żałoby. Wiara, że za słowami pójdą czyny a za czynami powolna, choć mam nadzieję skuteczna naprawa naszego kraju. Śmiem prosić o rozwagę, o przestanie patrzenia na siebie jak na pępek świata i dostrzeżenie kilku dobrych milionów ludzi. Nie tylko polskich ludzi…
Być może… Być może tak właśnie miało być; może przeznaczeniem Lecha Kaczyńskiego było doprowadzić do pojednania Polski i Rosji w obliczu kolejnej tragedii. Kto wie, może właśnie tak się stanie? Najwyższy czas wybaczyć. Nie zapomnieć, ale wybaczyć.
Czy wierzę w polskie pojednanie? Nie, ale mam nadzieję na orzeźwienie, na kubeł zimnej wody wylany na głowy polskich polityków. Na ciut mniej goryczy a więcej solidnej pracy. Aby ta tragedia czegoś nas nauczyła, aby coś… coś naprawdę ważnego nam uświadomiła - że wszyscy jesteśmy równi wobec nieuchronności losu, że wszelkie bezsensowne spory są tylko stratą czasu i energii, że jedynym wyjściem z sytuacji jest dialog.
Czy będziemy świadkami dialogu?
Zredagowano przez: Ewa Inn
Zagłosuj na artykuł
Dodaj komentarz
Dodawanie komentarzy możliwe jest tylko dla zalogowanych użytkowników.
Komentarze
Pani Małgosiu,
ma Pani rację. Jednak w obliczu tej tragedii, trzeba nie tyle wierzyć, co mieć cień nadziei na odrobinę przyzwoitości ze strony rządu. Ale czy tylko? Naród polski skłonny jest do zawiści od wiek wieków. Pozytywne jest coraz bardziej widoczne odejście Rosji od polityki Stalina i to cieszy, choć dla nas osobiście nie będzie to miało większych skutków.
"Tykania" nigdy dość, tym bardziej więc dziękuję :)
Jakoś cisną mi się na usta słowa utworu LAO CHE "Czas"...
Czekaj dni siedem
Być może zimnych i wietrznych
Ale dni siedem jedynie
Bo ósmy będzie wieczny
Puść go i nie trzymaj
Nie skręcaj, nie naginaj
Capniesz go za łachy, będzie wierzgał, fikał
przez palce wyciekał
Bo ten który minął, do ciebie nie należał
I ten który nadejdzie, także twój nie będzie
Bo ten który minął, do ciebie nie należał
I ten który nadejdzie, także twój nie będzie
Czekaj dni siedem
Być może zimnych i wietrznych
Ale dni siedem jedynie
Bo ósmy będzie wieczny
Nowy lichy lizie, stary wspomnisz
Jeśli nowy cudny, stary zapomnisz
Ale wiedz iż nie ma wcześniej i nie ma też później
Więc co u licha teraz?
Jest tylko tu i teraz
Tu i teraz
tu i teraz
tu i teraz
tu i teraz
Bo ten który minął, do ciebie nie należał
I ten który nadejdzie, także twój nie będzie
Bo ten który minął, do ciebie nie należał
I ten który nadejdzie, także twój nie będzie
Jej.............. skąd te słowa? Mądre przeokrutnie... nie po polsku mówiąc całkiem...
dzięki wielkie...
to myśl nowa... nowa, tak jak powinna przebiegać odnowa... czy odbudowa?... czy zgoda?... odwieczny to dylemat...










Gabrysiu... jesli wolno...
muszę wyrazić swój sceptycyzm...
zbyt dobrze pamietam deklaracje Polaków sprzed 5 lat... zbyt dobrze. Co się z tego ziściło? Może jedynie świeczki w oknie w każdą rocznicę... choć i ich jest coraz mniej....
Niedawno napisałaś :
Wstydzę się za siebie samą, za brak czasu na chwilę modlitwy i refleksję nad tym, co tak naprawdę w życiu jest ważne; co było ważne pięć lat temu, a dziś poszło w niepamięć, mimo że nie straciło na wartości. I zazdroszczę Ci, jeśli Ty nie musisz się wstydzić.
Nie umiem znaleźć takiej osoby, nie umiem...
Jesteśmy dziwnym narodem... niby patrioci, ale niestety ten patriotyzm odzywa się w nas tylko w chwilach szczególnych, chwilach zagrożenia. A na codzień? Podkładanie nóg... Smutna to prawda, oj smutna....
Serdecznie, cieplutko pozdrawiam i przepraszam za "tykanie", ale tak jakoś samo mi wyszło...:)