Kobiecy świat
Kocham cię, mimo wszystko
Autor: Agnieszka Maciejewska, data dodania: 27-02-2010Są w różnym wieku, o różnym wykształceniu, statusie materialnym. Niektóre mają już swoje rodziny, ale są wśród nich także singielki. Mowa o kobietach, które kochają za bardzo.
Przyczyną kochania za bardzo jest często brak w dzieciństwie bezwarunkowej miłości rodziców, która daje nam poczucie własnej wartości i kobiecości.
Agata ma 38 lat. Jest atrakcyjną, zawsze dobrze ubraną brunetką. Była mężatką przez 10 lat. Całkowicie została zdominowana przez męża. Wiedziała, że ją zdradza na prawo i lewo. Nie raz odczytywała sms-y o erotycznej treści od jego kochanek. Trwało to długo. Sprawdzanie partnera stało się dla niej niemalże obsesją, nałogiem. Kontrolowała każdy jego krok, pytała z kim się zadaje, oczywiście oczekując szczerej odpowiedzi. W każdej koleżance dopatrywała się potencjalnej rywalki. Mimo wszystko trwała w tym związku, usilnie wmawiając sobie, że „ślubny” ją kocha i kiedyś na pewno się otrząśnie.
Tymczasem Jarek traktował ją jak zabawkę. Wykorzystywał do maksimum. Dom traktował jak hotel. Wracał do niego kiedy chciał, wychodził kiedy mu się spodobało. Był pewien, że gdy zjawi się przy boku małżonki, ona mu przebaczy i wszystko będzie jak dawniej. Dużo się nie pomylił. Każdego dnia mógł liczyć na to, że jego ciuchy będą wyprane, wyprasowane, świeży obiad podany na stole. Zdążył się przyzwyczaić do takiego dobrobytu.
Ich miłość była nad wyraz toksyczna. Znajomi niejednokrotnie przestrzegali Agatę, by odeszła od męża, bo w końcu zostanie niewolnicą, albo dojdzie w tym małżeństwie do jakiejś tragedii. Dodam, że młodzi byli o siebie bardzo zazdrośni.
Rozstawali się kilkakrotnie, ale po krótkim czasie do siebie wracali, licząc, że sytuacja się poprawi, że jeszcze da się uratować to, co jest między nimi. Któregoś dnia dziewczyna oznajmiła przyjaciołom i rodzinie, że odchodzi od ukochanego. Złożyła papiery o rozwód. Ich rozłąka trwa już kilka lat. Trudno powiedzieć, czy któreś z nich nie żałuje, że tak to wszystko się skończyło. Wiadomo jednak, że nie są już tymi samymi ludźmi.
To jest tylko namiastka historii Agaty i Jarka. Podobnych opowieści z życia wziętych można by napisać o wiele więcej, bo zapewne każdy z nas spotkał chociaż raz w swoim otoczeniu kobietę, która kochała za bardzo.
Niektórym paniom udaje się wyjść obronną ręką z tej miłosnej matni. W porę uświadamiają sobie, że uczucie, jakim darzą swoich partnerów, jest chore. Ale są takie kobiety, które nie potrafią lub nie chcą uwolnić się z podobnego układu. Godzą się zatem na wszelkie upokorzenia ze strony partnera. Mężowie je okłamują, katują i Bóg wie co jeszcze, a one kochają, mimo wszystko.
Udowodniono, że w uzależnienie od miłości częściej wpadają kobiety niż mężczyźni, a jest to przede wszystkim wynik wychowania.
Podsumowując, kochane Panie, prawda jest taka, że nie pokochamy nikogo prawdziwie, jeśli najpierw nie zaakceptujemy i nie obdarzymy miłością siebie.
Zredagowano przez: Ewa Inn
Zagłosuj na artykuł
Dodaj komentarz
Dodawanie komentarzy możliwe jest tylko dla zalogowanych użytkowników.










Przyczyny są nieco bardziej złożone, podobnie jak kwestie miłości do siebie samej - kochanie siebie jest wręcz zakazane w procesie wychowania:)).
Myślę, że chodzi Ci o poczucie własnej wartości i zaufanie do własnych osądów - tego własnie największy deficyt mają kobiety "bojące się za bardzo, że jak odejdą, to sobie nie poradzą".
W wychowaniu dziewczynek najbardziej niszczące skutki ma: zawstydzanie, porównywanie do innych (na niekorzyść, oczywiście), wmawianie, że bez męzczyzny są nic nie warte i temu podobne "zabiegi dyscyplinujące". Słowa "bo nikt cię nie zechce" są jak trucizna sączona latami. I - niestety - skutecznie niszczą to, na czym w życiu można się oprzeć: poczucie mocy i własnej kompetencji.
Brawo za poruszenie tego tematu! Pozdrawiam:)