Wiedzieć więcej
Porno-świat dla zwykłych ludzi
Autor: Gabriela Krochmal, data dodania: 27-01-2010O ile nie wiemy do końca, czym od samego początku była pornografia i jaki miała charakter, o tyle dziś kojarzy się nam z ogromnymi zyskami, nie zawsze zdobytymi w legalny sposób, biuściastymi gwiazdkami, zboczeniami i dewiacjami, które poniekąd pornografia właśnie propaguje. I czymś na tyle grzesznym, by iść prosto do piekła za samo myślenie o tym.
Uzależnienie seksualne, czy metoda zaspokojenia swoich potrzeb?
Pornografia, jako zjawisko społeczne ciągle wzbudza żywe zainteresowanie na całym świecie. To, co zastanawia najbardziej, to jej szkodliwość na psychikę odbiorców. Jedni mówią, że wzmaga agresję, wyzwala skłonności do przemocy i kreuje przedmiotowe podejście do kobiet. Inni mówią, że pozwala odkryć swoje potrzeby seksualne i zaradzić nudzie w sypialni. Niektórzy twierdzą, że dzięki pornografii mężczyźni obniżają swój popęd, co ma znaczny wpływ na ich zachowanie względem partnerek (przymusowe współżycie, a co za tym idzie – gwałt). Entuzjaści nie widzą niczego złego w pornografii, w końcu – "wszystko jest dla ludzi"…
To właśnie dla nich udostępniono pełen zakres wszelakiego materiału: od łagodnych fotografii w takich magazynach, jak Playboy, czy CKM, do ostrych filmów prezentujących najróżniejsze zwyczaje seksualne z udziałem wielu osób (tzw. gangbang) czy zwierząt (zoofilia).
Od sex shopu do Internetu, czyli gdzie zaczyna się pornografia
Co tak naprawdę możemy uznać za pornografię? Czy pornografią jest pokazywanie uczniom sex stron, jak to miało miejsce w jednej z amerykańskich szkół? Czy może udostępnianie w sieci nagrań molestowania Ani z gdańskiej szkoły? A może za pornografię możemy uznać akty i idąc za ciosem słynne na całym świecie kalendarze Pirelliego? A co z blogami młodocianych twórców? Jak potraktować ich jak najbardziej realistyczne opowiastki o rozochoconych gimnazjalistkach oddających się bez pardonu nauczycielom, czy o przyjaciołach uprawiających seks grupowy we wszystkich możliwych konfiguracjach?
Czy naprawdę istnieje sposób na zakazanie pornografii? I przede wszystkim, czy taki zakaz jest potrzebny? Jedni powiedzą, że pornografia jest przede wszystkim… irytująca. Ileż to razy szukając czegoś w Internecie, zostajemy zasypani wyskakującymi okienkami reklamującym pornostronki? lub też odbierając naszą pocztę elektroniczną dostajemy masę spamu o tej tematyce? I dlaczego okładki niemalże wszystkich pism "zdobią” roznegliżowane i napalone kociaki obowiązkowo zachęcające do wysłania sms-a? Paradoksalnie, zamiast tego dowiadujemy się, że zakaz pornografii ograniczyłby swobody obywatelskie (wolność gwarantowaną przez Konstytucję), w końcu każdy "od czasu do czasu ma prawo do relaksu” albo programów koedukacyjnych, jak co poniektórzy nazywają filmy porno.
Z innej strony pornografia skłania do dewiacji… Podobno, bo tak naprawdę to naukowcy nie odkryli większych zależności pomiędzy oglądaniem filmów dla dorosłych, a stanem psychicznym odbiorców. Można by rzecz, że owych zależności nie ma, ale oczywiście do czegoś przyczepić się trzeba w walce "o moralność i nieskalane dusze grzeszników”.
Kultura pornograficzna wyrywa ciało ludzkie z wewnętrznej sfery intymności, a nawet ze sfery tożsamości osobowej i czyni je obiektem – przedmiotem gry rozpasanych namiętności. Jest to dosłownie odczłowieczenie ciała i zredukowanie go do sfery anonimowej materii. Cały etos społeczny opiera się na uznaniu osobowej godności ludzkiego ciała, ponieważ ciało jest widzialnym obliczem osoby - ks. prof. dr hab. Jerzy Bajda.
Z drugiej strony jednak: Skoro pokazywanie seksu to coś złego, to w takim razie seks jest czymś złym. Seks próbują obrzydzić ludziom zboczeńcy w czarnych kieckach, a kto im wierzy, sam jest winien swojej głupocie – powiedział internauta o pseudonimie amon.
Jedno jest pewne, nie ma realnych szans na usunięcie pornografii z internetu. Dlaczego?
• ponad 40 milionów ludzi regularnie odwiedza strony pornograficzne,
• w internecie jest ponad 3 miliony stron porno,
• codziennie przybywa tysiąc nowych stron,
• przychody ze sprzedaży pornografii to $56 mld rocznie,
• co piąty mężczyzna i co ósma kobieta przyznali się do oglądania pornografii w pracy,
• średni wiek pierwszego kontaktu z pornografią wśród młodzieży to 11 lat,
• największą grupę odbiorców stanowią ludzie w wieku 12-17 lat.
Te statystyki mówią same za siebie. Gdyby usunąć pornografię z internetu, ruch w sieci zmalałby o 60%! To ogromne liczby, które choć tak niewiarygodne, to jednak są jak najbardziej prawdziwe.
Dziecko w sieci
Popyt na tego typu strony jest coraz większy. Ludzie oczekują coraz to nowych, lepszych, bardziej pobudzających zmysły i fantazję podniet. Jednym z rodzajów takich właśnie podniet jest dziecko. Niewinne dziecko uwikłane w sieć zboczonych potrzeb konsumentów i chorych ambicji producentów. Bo właśnie tym jest, ta tak nieśmiało przez nas nazywana dewiacja, która jest zwykłą, brutalną pedofilią.
Kiedyś miałam okazję obejrzeć film pornograficzny z udziałem dzieci. Zagłodzone i wystraszone musiały dotykać się i całować, często korzystając z "pomocy” psa. Co było w tym podniecającego? Absolutnie nic, ale mówię to ja, wychowana w przykładnym domu dziewczyna, która nieraz poczuła na skórze, czym jest niezdyscyplinowanie. Nigdy nie przyszłoby mi do głowy, aby budować fantazje erotyczne na podstawie obejrzanego obrazu z dziećmi w rolach głównych. Ja wiem, że trzeba być tolerancyjnym, mieć na uwadze nie do końca idealne społeczeństwo, ale gdzieś chyba granice są?
Oficjalnie, pornografia dziecięca, litościwie podciągnięta pod pedofilię jest zakazana, ale proszę, niech nikt mi nie mówi, że nie ma jej w sieci. I chociaż nie sposób określić skali rozpowszechniania tego zjawiska, to niestety nie można mu zaprzeczyć. Użytkownicy korzystając ze swej anonimowości nie dość, że publikują, to jeszcze wymieniają się takimi filmami.
W internecie kwitnie nie tylko komercyjny rynek pornografii dziecięcej, ale także powstają zorganizowane siatki pedofilskie specjalizujące się w darmowej wymianie materiałów pornograficznych. Mówi się, że takie zjawisko jest niczym innym, jak przygotowaniem małoletniego do rzeczywistego wykorzystania seksualnego, oczywiście również zarejestrowanego na różnych nośnikach i przekazywanego do kolekcji innych hobbystów.
I gdzieś w tym wszystkim jest dziecko. Zagadywane na czatach, zaczepiane pod szkołą, marzące o modelingu, karierze i pieniądzach. Rzeczywistość szybko jednak weryfikuje te marzenia. Porywane i przetrzymywane w nieznanych miejscach są obiektem fotografa-amatora, kolegów, którzy chcą się zabawić cudzym kosztem albo producenta, który ma ambicję zrealizować film i zarobić na nim miliony.
Bo życie, Drodzy Państwo, to pornografia
Dziś nie trzeba iść do sex shopu z duszą na ramieniu, że zobaczy nas sąsiadka, czy ciotka. Nikt się już nie obawia wieloznacznego uśmiechu sprzedawcy w odpowiedzi na nasze zażenowanie. Seks, a co za tym idzie, pornografia stały się tak integralną częścią naszego życia, że nie są już dla nas ani novum, ani sacrum.
Zredagowano przez: Ewa Inn
Zagłosuj na artykuł
Dodaj komentarz
Dodawanie komentarzy możliwe jest tylko dla zalogowanych użytkowników.










Miłość, seks, erotyka - to jedna sprawa, a pornografia - to już zupełnie coś innego. Kto nie dostrzega między tymi sferami różnicy i "wkłada je do jednego worka", to znaczy, że zatracił już pewne granice, które, choć niewidzialne - to jednak istnieją.