Zaloguj się

» rejestruj » przypomnij hasło

Najnowszy temat

Kłamstwo niezbędne do utrzymywania dobrych relacji społecznych Kłamstwo niezbędne do utrzymywania dobrych relacji społecznych 21-02-2012

Kłamstwo jest jedną z najważniejszych umiejętności społecznych, absolutnie konieczną każdemu do utrzymywania dobrych relacji. Badania pokazują, że kłamanie łatwiej przychodzi... » więcej...

Wasze galerie

Londyn wczoraj, Londyn dziś Trzeba kochać coś, by żyć
Dzisiaj jest sobota, 19.05.12, imieniny: Dariusza, Gabrieli

Z pazurem

Seks sprzedaję! Seks dla wszystkich!

Autor: Gabriela Krochmal, data dodania: 22-01-2010 Seks sprzedaję! Seks dla wszystkich!

Satysfakcjonuje Cię seks z partnerem? Nie? Może masz ochotę na odrobinę zapomnienia w krainie fantazji? Tak? Trafiłam? Wobec tego mam coś dla Ciebie.


Tu i teraz proponuję Ci coś niezwykłego. Nie, to nie będzie wizyta w sex shopie, ale jedyna, wyjątkowa, niepowtarzalna i pozwalająca oszaleć z rozkosz okazja. Okazja, która może się już nie powtórzyć. To proste. Zmęczona po całym dniu (budzik nie zadzwonił, samochód nie zapalił, a szef to szowinistyczna świnia) wracasz do domu. Wściekła marzysz o relaksującej kąpieli w pachnącej pianie. Do tego lampka wina, świece i nastrojowa muzyka. Facet? O tak... 

Na myśl o dzikich harcach w pościeli przebiega Cię rozkoszny dreszcz. Drżąc z niecierpliwości, wskakujesz pod prysznic - pal licho kąpiel - zrelaksujesz się inaczej... To jest Twój najszybszy prysznic w życiu. Musisz się śpieszyć... Właściwie sama nie wiesz dlaczego, przecież macie dla siebie cały wieczór. Wyskakujesz z łazienki i biegniesz prosto do sypialni. A tam już czeka: romantyczny kochanek, zatwardziały uwodziciel, który nie będzie miał dziś dla Ciebie litości; okrutnik, który niczym pirat odbierze Ci cnotę; nieznajomy, z którym oddasz się szaleństwom dzisiejszej nocy...

Seks sprzedaję! Seks dla wszystkich!

Ciekawie się zaczyna, prawda? Popuściłam trochę wodze swojej fantazji na użytek zobrazowania artykułu, który jakiś czas temu przeczytałam w jednym z poczytnych polskich tygodników. Znalazła się tam informacja, że za jakiś czas na rynek ma trafić... maszynka do seksu. Nie, nie będzie to sztuczny penis, ani dmuchana lalka. Na razie do publicznej informacji podano tylko projekt i zapewnienie, że „Twoje życie seksualne wkrótce nabierze barw". Przez to seks stanie się jeszcze bardziej dostępny i, co ważniejsze, przyjemniejszy - w końcu sami będziemy mogli ustawić program, o jaki nam chodzi. Jak wynika z tekstu, kluczem do pełnej satysfakcji jest fantazja. I pieniądze. Ile taki „zadowalacz" będzie kosztować jeszcze nie wiadomo, ale jakie to ma znaczenie w obliczu bezproblemowego seksu? 

Tylko przyjemność

Naprawdę bezproblemowego? No tak, bo największym problemem będzie wymiana baterii (jeśli takowe będą). Żadnego bólu głowy, PMS-u, okresu, egzaminu, nawału pracy, złamanego paznokcia, przebitej opony. Żadnego braku zabezpieczenia, złego humoru czy książki, którą akurat teraz musicie czytać. Żadnego opoja i wiarołomnego drania. Tylko Ty i on/ona - gorąca Hiszpanka/ napalony Francuz - w roli głównej. Nie będzie pretensji, ani kłótni. Sielanka. Poza tym, taki seks na pewno będzie przyjemniejszy niż z naćpaną prostytutką. 

Absurdalne? Wcale. Bardzo często spotykam się z opinią, że single mają lepiej. Mogą robić, co im się podoba; nikogo nie razi ich sposób bycia, charakter czy upodobania. Czy w takim razie seks z robotem będzie idealnym rozwiązaniem dla osób, które są wolne z wyboru? Nie tylko. Można pokusić się o stwierdzenie, że taki robot to idealne rozwiązanie dla osób samotnych, ciągle czekających i mających nadzieję. I kto wie, może małżonek sprawi taki „prezent" swojej niezadowolonej z doznań cielesnych partnerce? Przecież wszystko jest dla ludzi. Nie ma granic, ani tabu. Wreszcie będziemy mogli ziścić swoje fantazje i całe noce spędzać na przeżywaniu wielu orgazmów (wreszcie się dowiemy, czy to możliwe). Liczymy się tylko my. My i nasza przyjemność - podobnie opisał to zjawisko Robin Baker w książce „Seks w przyszłości". 

Kochanek idealny?

Myślicie, że żartuję? Nic bardziej mylnego. David Levy- pomysłodawca sex-robota, powołuje się na test Alana Turinga („Maszyna licząca a inteligencja"), który doszedł do wniosku, że „komputer, który sprawia wrażenie inteligentnego, jest inteligentny". W praktyce oznacza to, że jeśli robot będzie posiadał wiedzę, jak nas stymulować, to będzie inteligentny i niezawodny oraz, że będzie w stanie doświadczać przyjemności. Poza tym „miłość fizyczna jest w istocie zajęciem intelektualnym, więc da się tak zaprogramować roboty, by perfekcyjnie się jej nauczyły". Z jednej strony, to nic nowego. Od lat dostępne są na rynku lalki, czy wibratory, które są tak zaprogramowane, że mogą dostarczać przyjemności, ale czy ktoś jest w stanie stworzyć produkt, który będzie w stanie sam doświadczać przyjemności? Czy kobieta, która udaje orgazm, naprawdę go przeżywa?

I czy taki „mechaniczny kochanek" nie będzie zagrożeniem dla związków? Nie każdy fantazjuje o seksie grupowym, czy o zabawach z gadżetami. Do tej pory sporo mówiło się o internecie, jak o zagrożeniu w poprawnej komunikacji międzyludzkiej. Czy taka sex-maszyna nie będzie oddziaływała podobnie? Zamknięci w świecie własnych doznań, nie będziemy potrzebowali nikogo więcej. Wystarczy prosty w obsłudze kochanek... David Buss, autor „Ewolucji pożądania" ocenia, że wirtualny seks doprowadzi nieuchronnie do krachu tradycyjnych związków. Żywy partner nie będzie w stanie spełnić naszych wygórowanych oczekiwań.

Jeśli już dziś mówi się o małżeństwach z robotami to oczywiste jest, że odpowiednio wcześniej powstaną maszyny, które doskonale będą wiedziały, jak nas stymulować. Bez zbędnych narzekań czy fochów. Na każde zawołanie. Układ idealny, czy świetnie wykalkulowany biznes? Czy będzie to miało znaczenie w obliczu technologii? W końcu "wygoda klienta jest dla nas sprawą priorytetową"... 

Bez potrzeby szukania

Dziś wszystko jest dozwolone. Płatna miłość nie stanowi dla nikogo takiego problemu. Możemy być singlami lub w związkach. Nasze życie seksualne coraz częściej wymyka się poza ramy rozwagi i chęci doświadczania a właśnie przeżywania. Ośmielamy się głośno mówić o swoich fantazjach erotycznych. I o wprowadzaniu ich w życie. Nikogo tym nie bulwersujemy i nie obrażamy. Jako odbiorcy nastawieni na konsumpcję, nie boimy się testować nowinek, czy poddawać się eksperymentalnym zabiegom, czym ukazujemy swoje oblicze pazernych na nowe doznania. 

Sex-robot miałby być odpowiedzią na nasze coraz rzadziej skrywane potrzeby: w gronie znajomych zdajemy relację z ostatniej nocy, ale czy mamy na tyle odwagi, by powiedzieć głośno naszemu partnerowi: „Nie zadowalasz mnie"? I chociaż seks to nie wszystko, po cichu marzyć będziemy o takim kochanku. Dostępnym łatwo, szybko, na długie lata. I bez potrzeby szukania. 

Swoją drogą, chcielibyście kochać się z robotem? 


separ

Zredagowano przez: Ewa Inn

Zagłosuj na artykuł

Dodaj komentarz

Dodawanie komentarzy możliwe jest tylko dla zalogowanych użytkowników.

Komentarze


Barbara Sicińska 2010-01-22 09:35

ja nie, dziekuje:)


babsko 2010-01-22 10:59

Basiu, nigdy nie mów nigdy ;))). Przecież jeszcze nie wiemy jak to z tym Panem Robotem jest ha ha.

A czy jest przewidziana jakaś prezentacja? Może będą chodzić akwizytorzy po domostwach na prezentacje, podobnie jak w przypadku niezniszczalnych garnków czy cudownych odkurzaczy ;).


balon 2010-01-27 17:14

Hmmm... Ja w sumie chyba też nie, choć nigdy nie mówię nigdy ;)
Cieszy mnie za to fakt, że mamy prekursora troszkę mocniejszych testów i jeszcze większej otwartości na tym, chyba nie do końca "babskim" portalu ;)
Dobrze się czyta...
Pozdrawiam.