Zaloguj się

» rejestruj » przypomnij hasło

Najnowszy temat

Kłamstwo niezbędne do utrzymywania dobrych relacji społecznych Kłamstwo niezbędne do utrzymywania dobrych relacji społecznych 21-02-2012

Kłamstwo jest jedną z najważniejszych umiejętności społecznych, absolutnie konieczną każdemu do utrzymywania dobrych relacji. Badania pokazują, że kłamanie łatwiej przychodzi... » więcej...

Wasze galerie

Jak  wyobrażasz sobie  Etiopię? Hiszpańskie wakacje
Dzisiaj jest sobota, 19.05.12, imieniny: Dariusza, Gabrieli

Kobiecy świat

Jesienne liście

Autor: Gabriela Krochmal, data dodania: 09-01-2010 Jesienne liście

Wiatr targał połami jej płaszcza, rozrywając go na wszystkie strony. Niecierpliwym ruchem odgarnęła włosy z twarzy i spojrzała na zegarek. Jeszcze dziesięć minut… Przyjdzie. Dzisiaj na pewno przyjdzie, musi. Uśmiechnęła się, chcąc dodać sobie otuchy. Przyjdzie a ona powie mu, jak bardzo go kocha i jaka była głupia odtrącając go. Ale przecież mężczyźni są wyrozumiali, jej mąż też jest. Niech tylko przyjdzie, reszta ułoży się sama.


Stała na moście obserwując taniec liści, które ukołysane wiatrem, nieświadome niebezpieczeństwa wpadały do rzeki. Piękne i bezbronne. Tak jak ich córeczka, kędzierzawy aniołek zakochany w swoim tacie. Tak często była zazdrosna o tę miłość, o tę szczególną więź między ojcem i córką. Była szczęściarą, miała cudowną rodzinę, ale pozwoliła, by jakieś drobne nieporozumienie wkradło się do ich uporządkowanego życia i zniszczyło ich uczucie.

Była szczęściarą. Wiedziała to już tego dnia, gdy się poznali, gdy doszło do fuzji ich firm i z dnia na dzień stali się partnerami. Byli dla siebie stworzeni - wszyscy znajomi tak mówili, a oni przytakiwali tylko i po cichu, w sekrecie planowali ślub. Wielkie przyjęcie dla wszystkich tych, którzy kibicowali ich znajomości i dla nich samych - na bajkowy początek.

Później zaczęło się sielskie życie, którego dopełnieniem była wiadomość o ciąży. Boże, jacy oni byli szczęśliwi! Mąż nosił ją na rękach, nie pozwalał się przemęczać i podsuwał pod nos smakołyki. Znosił poradniki o pielęgnacji niemowląt i urządzał pokój dla małej księżniczki. Do tego powodziło im się świetnie, więc w niedługim czasie wybudowali dom swoich marzeń. Nie musieli martwić się tym, co zaprzątało myśli tak wielu rodzin. Mogli sobie pozwolić na to, by została w domu i zajmowała się dzieckiem. Tak, zdecydowanie była szczęśliwą kobietą.

Jednego dnia szczęście prysło niczym bańka mydlana, jakby los chciał ukarać ich za tyle miłości. Segregując rzeczy do prania, znalazła w kieszeni męża list: „Kochanie, ostatniej nocy byłeś cudowny! Czekam na jeszcze…”. Jako podpis służyły odciśnięte na czerwono usta. Ostatniej nocy? Czy to wtedy, gdy rzekomo był w delegacji? Ten zdradliwy kłamca musiał okłamywać ją od jakiegoś czasu. Ją, która gotowała dla niego obiady, prała jego koszule i wychowywała jego dziecko, a on w tym czasie zabawiał się z jakąś cizią? Niewierny drań!

Wieczorem zrobiła mu karczemną awanturę i wystawiła walizki za drzwi. Oczywiście nie chciała, żeby się wyprowadził, mieli przecież małe dziecko, ale aby błagał o przebaczenie i miejsce w domu. Lecz on w milczeniu zabrał walizki i wyszedł zostawiając klucze. Wpadła w furię. Porwała dziecko na ręce, zapakowała do samochodu i z piskiem opon ruszyła za znikającym za zakrętem autem męża…

Już piąta. Rozejrzała się, czy nikt nie nadchodzi i tym samym wróciła do rzeczywistości. W korowodzie aut rozpoznała jedno, które zwróciło jej uwagę. Serce mocniej jej zabiło, gdy nerwowym ruchem wczepiła dłonie w barierkę, bojąc się ją puścić. Samochód zatrzymał się. Wysiadła z niego kobieta ubrana w długą, niemodną spódnicę i bojąc się wystraszyć stojącą na moście, szepnęła:

- Anno, tak nie można.

Drgnęła na dźwięk swojego imienia.

- Ale o co chodzi? Przepraszam, ale czekam na męża – rzuciła jej rozbiegane spojrzenie.

- Już dobrze Anno, uspokój się – podeszła bliżej i objęła jej ramiona. Patrząc jej w oczy i przełykając gulę w gardle, powiedziała niemal szeptem – On odszedł… Wszyscy odeszli.

Krzyk uwiązł jej w gardle a przed oczami pojawiły się te pamięci obrazy: pościg, śliska nawierzchnia i niezapięte pasy córki. Uderzyła w tył jaguara męża, tym samym spychając go na barierkę. Siła uderzenia wyrzuciła go do jeziora. Anna przerażona tym widokiem nie zauważyła, że odłamek metalu rozbił szybę i przebił klatkę piersiową dziecka.

Była jesień, zupełnie jak teraz. Po jej policzku potoczyła się samotna łza i niczym liście smagane porywami wiatru, wpadła do rzeki, tym samym stawiając kropkę na końcu bajki o szczęśliwej rodzinie.

Niczym zrozpaczone dziecko, dała się poprowadzić w stronę samochodu. Kobieta wiedziała, że Anna ucieknie znów. Za rok. Tak jak robi to od dziesięciu lat. I będzie robić to do czasu, gdy wreszcie spotka swoja rodzinę. Gdzieś. Kiedyś. W innym świecie.


separ

Zredagowano przez: Ewa Inn

Zagłosuj na artykuł

Dodaj komentarz

Dodawanie komentarzy możliwe jest tylko dla zalogowanych użytkowników.

Komentarze


Nikt jeszcze nie komentował tego artykułu.