Babski Comber
Kobieta, bo...
Autor: Agata Sosnowska, data dodania: 22-08-2009Powstanie nowego portalu o tematyce kobiecej należy uczcić w szczególny sposób i tekstem szczególnym – takim, jaki zainteresuje wszystkie Panie, niezależnie, czy mieszkają w Poznaniu, czy w malutkich Kozicach Dolnych.
Zamiast wirtualnego szampana proponuję na chwilę poddać się celebracji własnego JA. Felieton dedykuję wszystkim Wam, drogie Panie, z nadzieją, że czujecie się i zawsze będziecie się czuć rewelacyjnie we własnej skórze i z własną duszą babską.
Napisałam to w grudniu ubiegłego roku. Natychmiast mój – nieistniejący już, niestety, blog, odwiedziło dużo osób, dużo... „Pokazałam mężowi. Chyba mu się trochę łyso zrobiło. Dzięki” – jeden z komentarzy. „Agata, co to za tekst w ogóle? Przecież on nas stawia na gorszej pozycji!” – e-mail od koleżanki ze studiów, zagorzałej feministki i obrończyni teorii, że kobieta może dźwigać tyle samo worów z ziemniakami, co jej mąż, czy sąsiad.
Nie chciałam – i nadal nie chcę, stawiać nas w gorszej pozycji. Jesteśmy wspaniałe. Tak samo, jak nasi kochani panowie – tyle, że w zupełnie inny sposób. Fenomen tych różnic czasem mnie kręci, czasem bulwersuje, czasem zastanawia, a czasem doprowadza do furii – jak to w życiu. Chyba stąd narodziła się potrzeba przelania tych emocji na słowa. W zasadzie tekst ten dedykowany był pierwotnie do mężczyzn. W trakcie pisania ewoluował i mamy swoisty misz-masz. Specjalnie dla Was z pozdrowieniami...
Jesteśmy w obsłudze trudniejsze niż Wy, faceci. Nie wystarczy kilka szybkich ruchów, żebyśmy znalazły się na szczycie rozkoszy – wiem, zagranie poniżej pasa, ale różnica może nawet podstawowa.
Przez dwadzieścia dni w miesiącu czuję się piękna. W pozostałe mam spuchnięty brzuch, piersi i kiepsko z moją cerą. Skala podobania się sobie uzależniona jest od tego, jak mam pomalowane oczy i w jakiej jestem kiecce, czy butach. Ty, kiedy patrzysz w lustro każdego dnia, nie zastanawiasz się nad tym. Możesz czuć złość, niewyspanie, kaca, spokój, obojętność. Albo podniecenie, skoro myślisz o seksie częściej, niż ja. Ale raczej kolor koszuli nie wpłynie na poziom endorfiny w Twoim organizmie. Ewentualnie stan pogniecenia lub plamy na ulubionym t-shircie.
Wielki brzuch i łysina nie przeszkadzają Ci w podrywaniu mnie za wszelką cenę. Ja tak nie mam. I – bynajmniej – nawet jeśli mam wypchany portfel, nie zdecyduję się nagabywać Cię i pożerać wzrokiem, jeśli mój brzuch będzie zasłaniał mi widok na to, co mam pod nim.
Każda myśl ma dla mnie drugie dno. Zdanie o pogodzie też. Musisz się z tym pogodzić.
Z tym, że łażę po sklepach, nawet, jeśli nie mam zamiaru nic kupić, też się pogódź. Ja zwyczajnie badam teren i moje receptory analizują wszelkie za i przeciw na poczet przyszłych ewentualnych zakupów. Więc nigdy nie zarzucaj mi, że nie jestem pragmatyczna i że wydaję pieniądze bez pomyślunku. Ja przynajmniej nie czuję potrzeby przyszpanowania koleżankom, by udowodnić im swoją „damskość”. Kupuję z przyjemności, bo lubię czuć komfort i magię luksusu. Bo kobieta jest dla mnie lwicą, która lubi się przeglądać w zwierciadle. A kiedy jestem piękna, to widzę siebie Twoimi – męskimi oczami i to mnie kręci.
Nie bywam zaborcza. Mam swoje pasje i Ty miej swoje. Czasem je łączmy. Ale nie do znudzenia.
Lubię, kiedy mnie zaskakujesz, Mężczyzno. Rób to jak najczęściej i niech to nie będą informacje o tym, że kogoś udało Ci się ocyganić, albo że po trzech piwach jesteś tak trzeźwy, że bez oporu siadasz za kółkiem.
Jeśli myślisz, że uwięzisz mnie na kanapie, byśmy wkrótce zaczęli upodabniać się do dwóch hipopotamów, to lepiej nie zaczepiaj mnie nigdy. Życie mam jedno, nie zamierzam go marnotrawić.
Dąż do perfekcjonizmu. Dla mnie. Wtedy wiem, że Ci zależy. Wtedy czuję się kochana. I pamiętaj, że Ying-Yang musi być zachowany. To ja jestem od tego, by gubić się i płakać. Zapamiętaj to sobie. Twoi ojcowie wyciągali maczety na wroga, gdy widzieli, że coś zagraża ich żonom. Musisz mnie bronić. Potem ja będę bronić nasze dzieci. Też jak lwica.
Mogę dla nas gotować. Ale tylko wtedy, gdy Ty potem pozmywasz i podziękujesz. Jeśli masz zamiar spędzić życie na kanapie z piwem w ręku, nie zgadzam się nawet na chińską zupkę.
Kochaj mnie z pomysłem. Przy tym rozkwitam i tylko wtedy ja też będę się starać. Założę pończochy, przykuję Cię kajdankami do łóżka i... pomysłowość połączoną z szacunkiem odwzajemnię zawsze.
Chwal mnie. Bo ja jestem kobietą. Najpiękniejszą i najlepszą, jaką wybrałeś. Wtedy dres mogę wkładać tylko, kiedy idę po poranną prasę. Sprzątać będę nago.
Jestem kobietą, która stara się być mądra i wiedzieć coraz więcej. Nigdy nie poniżaj mojej wiedzy, ale nie bądź głupszy. Musisz uczyć mnie tego, co dla Ciebie nie stanowi trudności – a co mi może ułatwić drobne czynności, które może kiedyś będę musiała wykonać sama. Ucz mnie wszystkiego z radością i szacunkiem.
A teraz, kiedy już wszystko wiesz, przyjdź do mnie. Wiesz, że czekam właśnie na takiego Ciebie.
Dziś patrzę na moje własne słowa z perspektywy czasu. Mam 26 lat. Jestem kobietą samotną. Czy czuję się z tym źle ze względu na to, że jeszcze nie poznałam smaku miłości? Owszem, kiedy znajomi patrzą podejrzliwie – jakby zastanawiali się, co ze mną jest nie tak. W czasie pozostałym cieszę się tym, że jestem mądra, że dobrze czuję się we własnej skórze i że mam pasje. Piszę, szukam nowych dróg, pracuję nad pierwszym filmem dokumentalnym. Swój czas szanuję i poświęcam go temu, co dla mnie ważne. Nie ma dla mnie rzeczy niemożliwych. Plany wcielam w życie – czasem kosztem śniadania, na które nie mam czasu, czasem kosztem imprezy, czasem kosztem snu. Sama unoszę wszystko. Oswojenie się z własnym JA jest najważniejsze. Dopóki nie odnajdziesz własnych dróg, nie będziesz umiał wejść na czyjeś. Taka prawda. Ale kiedy nadejdzie właściwy czas, spotkam Ciebie – i będę wiedziała, czego oczekuję. Na razie perfekcyjnie uczę się opanowywać swoją kobiecość niepokorną i delektuję się nią.
I tego życzę wszystkim NAM, kobietom. Szanujcie to, kim jesteście. Nie bójcie się spełniać planów. Uwierzcie, że jeśli w coś wierzycie, to cały świat sprzyja Wam w tym, by wszystko się spełniało. Bądźcie mądre, wymagajcie mądrości od innych. A lektury tekstów pisanych przez inne „baby” niech będą stałą przyjemnością i niech niosą pożytek – w końcu musimy się trzymać razem, prawda?
Zredagowano przez: Ewa Inn
Zagłosuj na artykuł
Dodaj komentarz
Dodawanie komentarzy możliwe jest tylko dla zalogowanych użytkowników.
Komentarze
Nikt jeszcze nie komentował tego artykułu.









