Kobiecy świat
Singielka z wyboru, czyli dlaczego nie mam chłopaka?
Autor: Agnieszka Maciejewska, data dodania: 21-11-2009Bycie singlem w dzisiejszych czasach stało się modne. Jest wiele dziewcząt i chłopców, którzy nie mają drugiej połówki. Czasami to zrządzenie losu, a czasem to nasz świadomy wybór.
Za czasów naszych babć i dziadków, gdy ktoś nie miał partnera czy partnerki, uważany był za dziwaka lub podejrzewano, że coś z nim "nie tak". Rodzina bezradnie rozkładała ręce, bo dorastająca pociecha chyba nie ma powodzenia, skoro nikt się koło niej nie "kręci" i grozi jej staropanieństwo.
Szukano więc samotnemu na siłę kogoś, kto wypełniłby pustkę w jego sercu, wręcz swatano. Nikt nie zastanawiał się czy młodym będzie razem dobrze, czy pasują do siebie charakterami. Tak być musi i koniec. Swoiste ubezwłasnowolnienie.
Dzisiaj na szczęście młodzież może już sama dokonywać wyboru czy decyduje się na bycie singlem czy żyje z kimś. Wiadomo, życie w pojedynkę nie zawsze jest tylko kwestią naszej decyzji. Składają się na to różne czynniki: jesteśmy zbyt wybredni przy szukaniu partnerki/partnera, nie możemy dobrać się charakterami, osoba, która nam się podoba nie wykazuje zainteresowania naszą osobą, bądź jest już zajęta. Przykładów mogłabym podawać jeszcze więcej. A efekt jest jeden: samotność z konieczności.
W tym miejscu moglibyśmy rzec: po co zmagać się z powyższymi problemami, skoro można zostać singlem. Przede wszystkim unikamy wtedy wypłakiwania hektolitrów łez w poduszkę z rozpaczy, że nikt nas nie kocha. Nie będziemy zmuszeni pytać siebie "dlaczego ja?".
Jesteśmy zależni sami od siebie, mamy z głowy chodzenie na kompromis, dzielenie się wszystkim z ukochanym. Nikt nas nie kontroluje, nie pyta dlaczego wróciliśmy tak późno do domu, przecież mogliśmy ten czas spędzić razem.
Kiedy pytam samą siebie, dlaczego jestem samotna, odpowiedź nie narzuca się tak od razu. Z jednej strony jestem singielką, bo mam za duże wymagania wobec mężczyzn. Mój partner powinien być starszy ode mnie, mieć "to coś" w oczach, aktorski uśmiech, powinien być nie za wysoki, ale i nie za niski, nie za chudy, ale też nie za gruby, pachnący, no i pod żadnym pozorem nie może być lalusiem, bo taki z miejsca zostanie odrzucony.
Z drugiej zaś strony nie mam chłopaka, bo nie jestem gotowa na stały związek. Uważam, że mam jeszcze czas. Nie wiem kiedy będzie odpowiednia pora. Póki co, nie mam potrzeby bycia czyjąś dziewczyną, poświęcać się dla tego jedynego, chodzić na randki przy świetle księżyca.
Cenię sobie wolność i niezależność, a partnerstwo te dwie rzeczy mimo wszystko ogranicza.
A może tu zaczyna się inne zjawisko, mianowicie godzenie się na staropanieństwo? Choć mam dopiero dwadzieścia kilka lat, oswajam się z myślą, że nigdy przy mnie nie pojawi się żaden mężczyzna.
Powoli godzę się już z faktem, że płeć przeciwna widzi we mnie tylko i wyłącznie osobę na wózku inwalidzkim. Zdaję sobie sprawę, że nie jestem dziewczyną z okładki. A chłopcy w moim wieku właśnie tego oczekują. Poza tym rzadko bywam na dyskotekach, w klubach, czyli w miejscach, gdzie mogłabym poszukać potencjalnego kandydata na mojego lubego. Przecież nie pójdę tam z mamą, bo zaraz wszyscy zaczną patrzeć na mnie jak na maminą córeczkę.
A ci, którzy zwracają uwagę na intelekt i na to co mam w głowie, cóż... to już imię i nazwisko zastrzeżone. Nie pozostaje mi nic innego, jak spojrzeć w lustro, uśmiechnąć się do siebie i powiedzieć: jestem singielką i dobrze mi z tym.
Zredagowano przez: Ewa Inn
Zagłosuj na artykuł
Dodaj komentarz
Dodawanie komentarzy możliwe jest tylko dla zalogowanych użytkowników.
Komentarze
Nikt jeszcze nie komentował tego artykułu.









